Skocz do zawartości

Wesprzyj serwis, wyłącz reklamy  
1 raz na nowej odsłonie? | Problemy z zalogowaniem?


Atrax

Użytkownik od 17 sie 2003
W tej chwili Niedostępny
Ostatnio aktywny lis 07 2022 19:41

#1850232 Jaki pierwszy mocniej jaowity ptasznik?

Napisany przez Atrax na 04 maja 2018 - 17:40

O to to.

W życiu niektórych pajęczarzy następuje po prostu taki moment, że zamawiają sobie jakiegoś OW i po prostu staje się ich zwierzątkiem. I to bez zbędnych ceregieli - ot tak po prostu.

Niektórzy nie sprawią sobie takiego nigdy i pozostaną przy puchatych, poczciwych Caribenach, Braszkach itp.

A ktoś inny dostanie malutkiego murinuska jako gratis, bo tańsze to, niż worek cebuli. Tak było w moim wypadku.

Jeśli ktoś się pyta na forum, czy sobie poradzi, to moim zdaniem, forma przejściowa, pomiędzy kędziorem a P. muticus jest wskazana, bo takiej osobie zwyczajnie brakuje pewności siebie. Grunt, żeby samemu jej nabyć, nie bać się sprzątnąć zwierzakowi, bo go żywcem roztocza zjedzą. Nie bać się zorganizować mu przeprowadzki, gdy terrarium będzie za małe, itp. To główny zainteresowany ma wiedzieć, że sobie poradzi, być pewnym decyzji. Taki moment po prostu przychodzi sam. U jednych szybciej, u innych później, u niektórych nigdy.

Taka forma przejściowa jest wskazana, ale czy konieczna? Przydaje się głównie do tego, by hodowca zrozumiał, co to znaczy przestraszony ptasznik. Natomiast czy doświadczenie z Psalmopoeus pomoże z przeprowadzką C. lividus do nowego terrarium? Hodowałem jedno i drugie na raz i jednak były to inne doświadczenia :)

 

Czynników może być w sumie więcej. Brak warunków mieszkaniowych, małe dzieci, przygłupawe rodzeństwo, można tak wymieniać.

U mnie jest obecnie ciekawa sprawa, bo dopiero za 2 miesiące będę mógł kupić pierwszego - po przerwie - OW. Będzie to właśnie Ceratogyrus, tylko jeszcze nie wiem, który mi się najbardziej podoba. A jest tak dlatego, że obecnie zdarza mi się czasem prosić kogoś o pomoc przy zwierzakach. A w przypadku OW mam jasną zasadę: zajmuję się tylko i wyłącznie ja. Koniec, kropka ;). OW będą miały swoje własne pomieszczenie, gdzie nikt niczego nie trąci łokciem, tak więc na dzień dzisiejszy, ja sam paradoksalnie nie jestem gotowy na hodowlę takich zwierząt, mimo że w przeszłości hodowałem niemalże tylko takie :D.




#1842261 Brachypelma Smithi 2,5 cm dc jest bardzo ruchliwy. Pomocy!

Napisany przez Atrax na 16 lutego 2018 - 13:27

Im będzie większy, tym bardziej spokojny i powolny się zacznie robić. Młode potrafią być bardzo ruchliwe i szczególnie podczas polowania, "teleportują się" :). Normalna sprawa.




#1842222 Jad cytogyrus darlingi

Napisany przez Atrax na 15 lutego 2018 - 21:40

W sumie to zastanawiam się, co ten temat robi na forum dla początkujących :D. On porusza bardzo zaawansowane zagadnienia, o których my, terraryści, mamy mgliste pojęcie. Rodzaj Ceratogyrus interesuje mnie ostatnio coraz bardziej, również dlatego, że występuje istotny rozdźwięk, pomiędzy informacjami w polskim internecie oraz wśród hodowców amerykańskich.

 

Informacje w polskim necie generalnie idą w takim kierunku:

- rodzaj agresywny,

- dość silnie jadowity,

 

Amerykański internet:

-  szybkie i czasami pobudliwe,

- Rodzaj Ceratogyrus ma mieszane opinie, odnośnie siły jadu.

- Ceratogyrus zdecydowanie wygrywa w rankingach na pierwszego ptasznika Starego Świata (gdy ktoś ma już jakieś ptaszniki, a chce pierwszego OW, żeby zobaczyć, z czym  to się je).

- raporty ukąszeń stwierdzają raczej łagodniejsze objawy, niż w przypadku np. P. murinus.

 

Postanowiłem temat podrążyć nieco bardziej. Od razu napiszę, że nie znalazłem żadnych prawd objawionych na temat jadu Ceratogyrus, ale wypłynęło po drodze sporo ciekawostek, które mogą się Wam spodobać :D

 

Autorzy tego artykułu: DOI: 10.1016/j.toxicon.2017.07.001

Porównali efekty jadu Poecilotheria regalis, Ceratogyrus darlingi i Brachypelma epicureanum na świerszcze i gryzonie. W przypadku świerszczy, badano LD50, aktywność paralityczną jadów i tego, czy paraliż był permanentny, czy nie. 

W przypadku gryzoni, badano ból, opuchliznę, stan zapalny. Zbadali także aktywność hialuronidaz w jadzie trzech ptaszników. Hialurinodazy to enzymy, które trawią kwas hialuronowy. Kwas hialuronowy znajduje się w macierzy międzykomórkowej, usztywniają skórę, nadają jej sprężystość. Hialuronidazy, trawiąc ten polimer, przyspieszają rozprzestrzenianie się różnych substancji pomiędzy tkankami. Słowem - im więcej hialuronidaz w jadzie, tym szybsze rozprzestrzenianie się jadu w organizmie i tym mniej lokalne są objawy.

 

Obserwacje po krótce:

  • Jad P. regalis i B. epicureanum był znacznie bardziej toksyczny dla świerszczy, niż jad C. darlingi. LD50: P. regalis = 5.23 +/- 3.1 ug jadu na gram świerszcza, 48h po zastrzyku. B. epicureanum = 14.4 +/- 5 ug jadu/g. C. darlingi - 119,4 +/- 29.5 ug na gram świerszcza. W przypadku podania świerszczom jadu Poecilotherii i Brachypelmy, 10 mikrogramów wystarczyło do wywołania paraliżu w ciągu 2 minut. W przypadku C. darlingi, wstrzyknięcie dawki większej, niż 31,6 ug powodowało paraliż, ale dopiero po 10 minutach. Co więcej, wszystkie świerszcze potraktowane tą dawką jadu C. darlingi wróciły "do zdrowia" po 24 h (to jednak nie świadczy koniecznie o łagodności jadu. Wiele ptaszników, których ukąszenia u ludzi kończyły się dość nieprzyjemnie, miały jad o podobnej charakterystyce w kilku innych badaniach). 
  • Aktywność enzymatyczna: jad P. regalis ma trzykrotnie większą aktywność hialuronidazy, niż jady B. epicureanum i C. darlingi (u których ta aktywność jest bardzo podobna).
  • Żaden z trzech jadów nie wywołał bólu sensorycznego u gryzoni. Ból sensoryczny to ten wywoływany przez aktywację zakończeń nerwowych (te same neurony, które odpowiadają na ciepło, nadmiar papryczek chili itd.). Test, który to pokazuje jest nieco okrutny. Części gryzoni wstrzykuje się w łapkę sól fizjologiczną, innej części formalinę, a jeszcze innej - jady trzech pająków. Później patrzy się, czy gryzoń liże łapkę, czy nie. Przy iniekcji soli fizjologicznej, zwierzaki nie liżą łapki, przy formalinie tak - próbując uśmierzyć ból. Efekt działania trzech jadów był taki, jak przy zastosowaniu soli fizjologicznej. Zbadano też stan zapalny i opuchliznę: zaczerwienienie i opuchlizna były najbardziej ewidentne przy ukąszeniu P. regalis. W przypadku C. darlingi i Brachypelmy, pojawiło się to również, ale nie było aż tak ciężkie. Autorzy sugerują, że brak bólu sensorycznego wywołane jest wstrzykiwaniem przez te ptaszniki substancji przeciwbólowych. Ma to niby trochę sensu, jeśli sprawdzi się raporty ukąszeń. Bardzo często pojawia się coś takiego: "po ukąszeniu nie czułem nic, a po dwóch minutach palec/łapa/noga zaczął pulsować i wtedy pojawił się ból". W przypadku bólu sensorycznego, objawy pojawiałyby się natychmiast, natomiast wygląda na to, że w przypadku tych ptaszników, ból jest bardziej efektem cytotoksyczności jadu (rozpad komórek) i jest tym bardziej zauważalny, im większa penetracja jadu w tkankę.

W dyskusji o jadzie C. darlingi, autorzy powołują się na World spider catalog, version 15.5. Natural History Museum, Bern.2014. Tam, o jadzie C. darlingi pisze się, że: "jad C. darlingi jest dość łagodny dla człowieka". Nie mam dostępu do tego katalogu i trudno mi powiedzieć, na co z kolei powołują się jego autorzy.

 

Porównali też ilość wstrzykiwanego jadu. Ceratogyrus wstrzykiwał go najmniej. Poecilotheria więcej, a najwięcej Brachypelma. Generalnie jednak, po analizie na żelach poliakryloamidowych wyszło im, że stężenie białek w tych jadach jest podobne (C. darlingi wstrzykuje mniej, ale bardziej stężony). 

 

Autorzy piszą też o czymś, co mnie wydaje się dość łatwe do strawienia: mianowicie OW OW nierówny ;). Afrykaniec Afrykańcowi nierówny też. Oni tutaj dużo gadają, ale najlepiej chyba odnieść się do innej pracy, którą cytują:

DOI: /10.1016/j.toxicon.2004.02.007

 

Tutaj autorzy badali LD50 jadów 50-kilku gatunków ptaszników, z podziałem na azjatyckie, amerykańskie i afrykańskie. Wyszło tam tak, że najsłabszy (dla myszy) jad wśród Afrykańskich miał Ceratogyrus brachycephalus. Ceratogyrus marshalli, nieco silniejszy. Co ciekawe, z amerykańskich pająków, jad Caribena urticans był bardziej zabójcza dla myszy, niż niektórych afrykańskich ptaszników :). W każdym razie, jad Ceratogyrus i w tym zestawieniu wyszedł na nieco łagodniejszy, niż u Pterinochilus, czy Pelinobius.

 

 

Oczywiście zaraz zauważycie pewne problemy z takimi badaniami: wyniki na świerszczach i gryzoniach trudno ekstrapolować na ludzi. Toksyny mogły ewoluować selektywnie i selektywnie wiązać się z kanałami jonowymi. Takie coś opisano kiedyś  chociażby w przypadku Hexathelidae, gdzie jad wydaje się morderczy dla bezkręgowców i naczelnych, ale niekoniecznie psów. Dlatego model mysi wcale nie musi być dobry... 

 

Zaczynam się zastanawiać, czy czasem jednak opinia o jadzie Ceratogyrus nie jest nieco rozdmuchana. W naszym hobby utarły się pewne przekonania: Ameryka - słaby jad, włoski; OW: silny jad. Afrykańskie pająki: silny jad. Tymczasem okazuje się, że to, co pospolicie nazywane jest po angielsku "baboons", jest bardzo zróżnicowane i mimo podobnego wyglądu, rodzaje te mają dość różne i wyspecjalizowane toksyny.

Ja zamierzam sobie wkrótce nabyć C. marshalli lub C. darlingi i w żaden sposób nie zamierzam jednak weryfikować publikacji na własnej skórze :P.




#1841790 Ptasznik początek - agresywny

Napisany przez Atrax na 12 lutego 2018 - 00:42

Żeby nie skłamać, Poecilotheria była moim drugim pająkiem. I kupiłem ją jeszcze jako nastolatek. Pierwszym była B. hamori L3. P. regalis kupiłem po półtora miesiąca obsesyjnego czytania wszystkiego, co jest dostępne w internecie na temat tego gatunku, wliczając to wskazówki przy otwieraniu przesyłki :). Czy byłem przygotowany? No... powiedzmy, ale też nie do końca. Półtora miesiąca trzymania L3 Brachypelmy dało mi raczej niewiele przy nadrzewniakach.

Kwestia odpowiednich warunków to niekoniecznie sprawa materialna, a głownie czytania. Przygotuj się, a wtedy kto wie, może dasz sobie radę. Dostałeś takie odpowiedzi, jakie dostałeś, bo coś tam zacząłeś wspominać o braniu na ręce. Ptaszniki tymczasem rozważyłbym w kategoriach rybek akwariowych. Patrzeć, nie dotykać. W przypadku łagodnych i mało jadowitych gatunków, ryzykujesz ich życie, a w przypadku takiej P. metallica, również swoje zdrowie. A my chcemy dobrze, bo ukąszony terrarysta to smutny terrarysta, a co gorsza, zaciekawieni dziennikarze. Lepiej sobie tego oszczędzić :).

Decyzja jest Twoja, ale nikt w jednym wątku nie da ci wszystkich informacji, wiec wysil sie trochę i poszukaj :) wróć z konkretnymi pytaniami. Opisy gatunków sa krótkie.


#1841729 Jad cytogyrus darlingi

Napisany przez Atrax na 11 lutego 2018 - 17:06

Z dostępnych raportów ukąszeń rodzaju Ceratogyrus w internecie wynika, że ich jad w większości przypadków wywołuje silny lokalny ból, ale nie powoduje objawów ogólnoustrojowych, jak w przypadku niektórych ptaszników azjatyckich. Po pierwsze jednak, to internet i każdy może tam napisać co chce. Po drugie, to, że 10 ukąszeń skończyło się bólem palca, nie znaczy, że u Ciebie objawy nie bedą silniejsze. Zasadniczo, nie chcesz być ukąszony przez ptasznika, czy to Nowego Świata, czy Starego.
Jeśli chodzi o ryzyko śmierci, wydaje mi się to niesłychanie mało prawdopodobne.
1. Nie istnieją dane, potwierdzające smierć człowieka (a nawet dziecka), z powodu ukąszenia ptasznika.
2. Wstrząs anafilaktyczny. Tutaj jad pszczoły może być paradoksalnie groźniejszy, niż jad ptasznika. Jady niektórych owadów zawierają białka o dużej masie cząsteczkowej, których struktura warunkuje ich wiązanie przez IgE. Ptaszniki mają mało takich składników w jadzie, w wiekszosci peptydy lub małe białka, które sa słabymi immunogenami. Zreszta nawet wsrod true spiders, gdzie niektóre jady zawierają podobny profil mas cząsteczkowych jak jad pszczeli, anafilaksja jest zjawiskiem marginalnym. Poza tym, wstrząs anafilaktyczny często ma miejsce po kilkukrotnej ekspozycji na alergen. Ludzie użądleni przez pszczołę, mogą doznać wstrząsu dopiero po którejś ekspozycji na jad. Będąc alergikiem na jad pszczoły, na pewno uważałbym nieco bardziej na ptaszniki, już na wszelki wypadek. Ale to tylko dlatego, by dmuchać na zimne.
Czy jad ptasznika może wywołać wstrząs? Teoretycznie może, ale z hobby wypadłem co prawda na kilka lat, ale nie spotkałem się nigdy z udokumentowanym przypadkiem wstrząsu anafilaktycznego po ukąszeniu ptasznika. Jeśli ktoś czytał o chociażby jednym takim przypadku, to z chęcią zaktualizuję swoją wiedzę.

Na Twoim miejscu podszedłbym do tematu w ten sposób:
1. Chcesz mieć ptasznika, który jest szybki, może być defensywny, może użreć przy nieuwadze.
2. Co jakiś czas będziesz musiał taką skoczną i szybką bestyjkę przeprowadzić do nowego pojemnika.
3. Jego ukąszenie może być bardzo bolesne i mimo ze poważne objawy wydają mi sie mało prawdopodobne, nikt nie da ci 100% gwarancji, że u ciebie objawy akurat będą łagodne :)
4. Weź pod uwagę warunki w swoim domu. Masz małe zwierzęta? Małe rodzeństwo? Odpowiednie warunki? Terrarium? Miałeś do czynienia z szybkimi pająkami?
Ja w Twoim wieku kupiłem kiedyś P.regalis i mogę Ci powiedzieć, ze z perspektywy czasu uważam, ze nie byłem na ten zakup do końca przygotowany. Miała u mnie jak u Pana Boga za piecem, ale nieraz mnie zaskoczyła i czasami miałem po prostu szczęście :). Pózniej uznałem, ze kupno jakiegoś mniej jadowitego nadrzewniaka (dla obycia się z szybkimi ptasznikami) może byłoby lepszym pomysłem. Ceratogyrus często jest lepszym wyborem na pierwszego Afrykańca, niż S. calceatum, ale jeśli brakuje Ci obycia, to zastanów się, czy nie lepiej je sobie wyrobić na czymś innym :)
P.s. Przygodę z Afrykancami zacząłbym od poprawnego zapisu ich nazw, bo to nie jest taki „darling” jak sie wydaje :D


#1836567 Filozofia :) Po co trzymacie ptaszniki typu Murinus ?

Napisany przez Atrax na 29 grudnia 2017 - 14:01

Ciekawy temat.

 

Nic nowego nie napiszę, ale temat zszedł za bardzo na jakichś youtuberów, a to nuda. Nie wiem, jak ten Zając, ale czasami na YT oglądam "doradców" w przenoszeniu ptaszników Starego Świata. Hodowałem te zwierzęta i jak widzę niektóre filmiki instruktażowe z przenoszenia tych bestyjek, to mi włosy dęba stają. Zastanawiam się, czy niektórzy youtuberzy zdają sobie sprawę, ile razy zdają się po prostu na łaskę i humor pająka. Wystarczy, że przebiegnie im się po pęsecie, przebiegnie po ściance pojemnika. Albo "przeprowadzki" w zagraconych pluszakami i ubraniami pokojach. Kosmos. Jak taki pająk wyskoczy z terrarium, to późniejsze znalezienie go graniczy z cudem. Także tego i ten - piszę to wszystko, bo wydaje mi się, że youtube jest średnim miejscem do zdobywania wiedzy :). Za każdym razem, jak widzę gagatka, który stosuje jakieś dziwne techniki obsługi tych zwierząt, zastanawiam się, czy przeszedłby test mojej lividum.

 

Poe regalis kupiłem jako swojego drugiego pająka, mając 14 lat. Pierwsza była B. smithi i odeszła od nas tydzień temu, przeżywszy u mnie 17 lat. Czaicie? 17 lat. Zakupiona u TomkaG na tym portalu, od L3 :). 17 lat... Ile to już czasu minęło :).

Na tyle zżyła się z nami, że wyjeżdżając na studia, a później doktorat i do pracy, moja mama była nie do przekonania, jeśli chodzi o przeprowadzkę smithi, toteż pająk został jej pupilkiem. Teraz, gdy nasza "Kulusia" odeszła, w 2 dni zorganizowałem mamie podrostka A. geniculata.

 

Bo dom bez pająka to tylko budynek ;).

 

Wracając do pająków Starego Świata, na pewno interesowało mnie kilka aspektów:

- behawior;

- szybkość;

- zróżnicowanie;

 

Poecilotheria regalis (Maja) żyła sobie u nas 5 lat i pewnego dnia, po wylince, zrobiła sobie 3-4 kroki, zupełnie zdrowo i spokojnie, a następnie zatrzymała się i tak już jej zostało. Critical error, cannot compute. Szkoda mi jej było, domownicy po niej płakali, bo taki śliczny pająk ;). Wszyscy byli uświadomieni, żeby jej nie zaglądać do terrarium. Sam też miałem przed nią respekt. Nigdy nie zapomnę jednego karmienia, gdy przebiegła się po pęsecie w te i z powrotem. Od tamtej pory, wszystkie pająki, ze Starego, czy Nowego Świata, traktuję tak samo. Żadnego dziumdziania.

 

Zresztą, nie wybrałem pająków Starego Świata, one też trochę wybrały mnie :). Pewnego dnia dostałem po prostu małego murinusa, samiczkę, jako bonus do zakupu irminii. O to akurat nietrudno, bo P. murinus to coś, co mogłoby być dodawane do płatków (przynajmniej biorąc kryteria cenowe).

I tak, trafiła mi się bestyjka, która jednak miała ten plus, że sprzątanie jej, przy odrobinie rozsądku, było bardzo przyjemne. Wystarczyło nie wykonywać gwałtownych manipulacji w terrarium, a pająk, który na co dzień potrafił stawiać się przy otworzeniu drzwi do pokoju, spokojniał i łagodniał.

 

Chyba jedyny pająk SŚ, którego hodowla powodowała u mnie lekkie ciary, to H. lividum, podtypu Star Trek (z opcją teleportu). Bałem się odkopywać zbyt gwałtownie, żeby nie uszkodzić pająka. Jednocześnie miał on "manierę" skakania z zaskoczenia, gdy już włókna kokosowego było mało. Od razu szarżował po narzędziu do kopania, w kierunku dłoni, bądź na krawędź terrarium. Z Bólem serca musiałem oddać tych moich bardziej niebezpiecznych milusińskich w dobre ręce, bo mamy, choć doskonale przeszkolonej z obsługi tych zwierzaków, bym z nimi nie zostawił :)

 

W każdym razie, wówczas, pająki Starego Świata stanowiły jakieś 2/3 mojej hodowli, to i teraz, już na swoim mieszkaniu, szykuję się na jakieś zwierzaczki tego typu. Nie będą co prawda stanowiły większości kolekcji, ale jednak coś być musi. 









© 2001-2022 terrarium.pl. Serwis wykorzystuje pliki cookies, które są wykorzystywane do emisji spersonalizowanych reklam. Więcej. Korzystając akceptujesz Regulamin.