Witam!
Od dwóch lat mam sporego aksolotla albinoska, nie hoduję go od małego. Nabyłem go z blizną na boczku- został cięty kocim pazurkiem, po tym zdarzeniu do dziś ma dużego fioletowo-czarnego bombla na bliźnie. Karmię go przede wszystkim dżdżownicami, rybą, kurczakiem (nigdy oczywiście przyprawianym), czasami kupię mu jakieś małe, żywe rybki w zoologu.
Ale do rzeczy. Budzę się dzisiaj rano, zaczynam sprzątać dom przed świętami i kiedy byłem na etapie wycierania blatu przy akwarium, zauważyłem, że mój zwierz jest dziwnie czerwony... przyjrzałem się i stwierdzam, że ma silnie widoczne naczynia krwionośne i mu się trochę skóra łuszczy. Skrzela były normalne, skóra wokół starej rany wygląda na nawet zdrowszą od reszty drobnego ciała. Wpadłem w panikę wyjąłem go z akwarium, w pojemniku z wodą z akwarium wstawiłem go do lodówki, przegotowałem 2 litry wody, wystudziłem, przed tem zadzwoniłem jeszcze do ojca, który wyjechał i wróci za jakieś 2 godziny, żeby mi kupił sól kamienną. Skończyłem sprzątać, co chwile sprawdzając, czy pociecha żyje, zmieniłem wodę na tą przegotowaną, i nadal stoi. Zachowuje się normalnie, ale wygląda o k r o p n i e... Boję się o niego strasznie. POOMOOCY, piszcie bo się tu zesram ze strachu. A i jeszcze pytanie, jak niska może być temperatura wody?? Bo się boje, że jeszcze biedaka zamrożę.
BabilonKilla
Użytkownik od 30 paź 2010W tej chwili Niedostępny
Ostatnio aktywny paź 30 2010 13:52


Znajdź zawartość
Mężczyzna
