Częstochowianin wita!
Po rezygnacji w 2024 roku z kilkunastoletniej akwarystyki, niemal 3 lata później zapragnąłem mieć małe "zwierzątko" i przypadkowo padło na niewielkiego hałaśliwego zbója polskich łąk. Felka (Felicjusz - bo tak go nazwałem) Podczas listopadowej wycieczki rowerowej po jurze, znalazłem go niepozornego ale żywego na asfaltowej drodze rowerowej pośród rozjechanych pobratymców. Nazajutrz urządziłem wygodne lokum zgodnie z poradnikiem portalu terrarium.pl i od połowy grudnia dorosły już Felicjusz daje całonocne koncerty - normalnie petarda!. Z braku partnerki tego samego gatunku, kombinuje gabarytowo podobne, coby nie czuł się samotny. To tyle z terrarystyki, dziękuję :)



