<?xml version="1.0" encoding="UTF-8" ?>
<rss version="2.0">
<channel>
	<title>Jungle Corn Adventure</title>
	<link>http://www.terrarium.pl/blog/47-jungle-corn-adventure/</link>
	<description>Jungle Corn Adventure Syndication</description>
	<pubDate>Sun, 10 Mar 2013 20:04:04 +0000</pubDate>
	<webMaster>serwis@terrarium.com.pl (terrarium.pl)</webMaster>
	<generator>IP.Blog</generator>
	<ttl>60</ttl>
	<item>
		<title>Błąd hodowlany nr 1 ?</title>
		<link>http://www.terrarium.pl/blog/47/entry-161-blad-hodowlany-nr-1/</link>
		<category></category>
		<description><![CDATA[<span style='font-size: 14px;'><span style='font-family: arial, helvetica, sans-serif'>MARZEC 2013. A oto jak do błędu doszło. Po pięciu dniach od poprzedniego karmienia przystąpiłem do kolejnego o porze porannej. Niestety, odwrotnie do sytuacji poprzednich Amfa tylko pokrążyła wokół oseska, ze dwa razy go uszczypnęła i olała. Po parunastu minutach zabrałem ją z pojemnika i wsadziłem z powrotem do faunarium. Wieczorem postanowiłem czynność powtórzyć. Tym razem Amfa zjadła oseska męcząc się z nim niemiłosiernie (jadła go ze trzy razy dłużej niż zwykle ale dała radę). Dzień później rano w faunarium leżał wyżygany osesek. Teraz się zaniepokoiłem na serio. Obejrzałem wężyka dokładnie, był trochę pomarszczony i wydawał mi się wychudzony (może to sugestia). Postanowiłem mu dać spokój i nie dotykać go przez dwa kolejne dni. Niestety wąż się prawie nie ruszał, w porównaniu do poprzedniej „ruchomości”, obecna była gdzieś na poziomie 10%. Przyszło mi do głowy, że może ma wylinkę, a ja wcześniej nie zauważyłem symptomów. Zacząłem więc bardzo zwilżać jej terrarium opryskując ścianki i pokrywę, ale ponieważ mimo wszystko martwiłem się, że moja diagnoza niedoświadczonego terrarysty może być błędna, cztery dni po wyżygu, Amfa wylądowała u Pani Weterynarz od Zwierząt Nieudomowionych. Jednak diagnoza była słuszna – wylinka w bardzo początkowej fazie przerwana nakarmieniem. Wąż się zestresował i nie potrafi teraz zrzucić „napoczętej” skóry. Dostał dwa zastrzyki podskórne, które mają mu pomóc i zalecenie aby nadal obficie zraszać faunarium oraz codziennie fundować jej 15-sto minutową kąpiel w wodzie o temperaturze 30st. Ma być nalane 2cm do pojemniczka, tak, żeby mogła się oprzeć i namaczać. Jednocześnie ma dostawać witaminę A, kropelkę w okolicach pyszczka - łąawo powiedzieć. </span></span><br /><span style='font-size: 14px;'><span style='font-family: arial, helvetica, sans-serif'>W </span></span><span style='font-size: 14px;'><span style='font-family: arial, helvetica, sans-serif'>sumie powinienem dostrzec objawy wylinki (teraz rzeczywiście wydaje mi się, że zmarszczyła się trochę wcześniej) ale mocno zasugerowałem się tym, że kupując węża niecałe 3 tygodnie wcześniej sprzedawca powiedział, że właśnie przeszedł wylinkę. Weterynarz powiedziała, że takie młodziaki jungle corne’y jedzące co 5 dni mogą mieć wylinki nawet co 2-3 tygodnie i po dostrzeżeniu pierwszych sygnałów wylinki (mętne oczęta) należy zaprzestać karmienia aż do zrzucenia skóry. Ta nauka kosztowała mnie 80PLN ale upewnienie się, że to „tylko” problem wylinki – BEZCENNE. </span></span><br /><span style='font-size: 14px;'><span style='font-family: arial, helvetica, sans-serif'>Niniejszym przekazuję wiedzę innym początkującym za darmo <img src='http://www.terrarium.pl/public/style_emoticons/default/icon_razz.gif' class='bbc_emoticon' alt=':-P' /> . Mam czekać 10 dni na wylinkę stosując powyższe zalecenia, jak nie nadejdzie – znowu ma być vet w robocie.</span></span>]]></description>
		<pubDate>Sat, 09 Mar 2013 11:21:00 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.terrarium.pl/blog/47/entry-161-blad-hodowlany-nr-1/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Stabilizacja</title>
		<link>http://www.terrarium.pl/blog/47/entry-138-stabilizacja/</link>
		<category></category>
		<description><![CDATA[Okres aklimatyzacji uważam za zamknięty ! Amfa jest już po trzech posiłkach u nas. Radzi sobie z menu<br />
doskonale. Karmienie co pięć dni na pewno nie jest zbyt częste. Drobne zastrzeżenia mam do jej ostępowania, bo uparcie postanowiła walić kupy na spacerach. Na cztery czy pięć przypadków tylko raz załatwiła to w faunarium, wszystkie pozostałe kupska strzelała będąc na rękach. Niewątpliwie dodatkowy ruch jej służy i wzmaga pracę jelit. Nie służy on natomiast moim t-shirtom, które dzięki temu trafiają do częstszego prania. Spacery też zawsze mają jednolity przebieg. Amfa daje się dość spokojnie wyjmować z pojemnika (ręce czyste, opłukane i ciepłe !). Potem przez kilka minut jest nieruchawa, a jak się widocznie nagrzeje od rąk i trochę nabierze odwagi to robi się dość dynamiczna, pełza, pentruje, włazi na płotki robione z ramion itd. itp. No i na koniec spaceru już parę razy zrobiła to o czym pisałem powyżej. Po odłożeniu do faunarium pije często wodę i bunkruje się w kokosie. Spacer trwa zwykle 10-15 minut.<br />
<br />
Celem ostatecznego doposażenia mojej infrastruktury wokół wężowej, dokupiłem jeszcze tabletki<br />
odkażające, które stosuje przy sprzątaniu faunarium. Kupiłem inetrnetowo Vircon Professional (70PLN z przesyłką), 50 tabletek, które wystarczy na dobre 100 sprzątań, bo jedną się rozrabia w pół litrze wody. Biorę więc pół tabletki i rozrabiam w małym spryskiwczu i zraszam a potem przecieram tym zbiornik, a później płuczę czystą wodą. Ważne aby odczekać około 10 minut po zlaniu wszystkiego preparatem zanim się go spłucze, bo tyle wynosi okres potrzebny dla jego pełnej skuteczności. Oczywiście nie robię tego przy każdym sprzątaniu, tak średnio zamierzam takie porządki czynić raz na dwa – trzy tygodnie, więc zakup powinien wystarczyć na parę lat.<br />
 <br />
Pisałem wcześniej, że od czasu do czasu będę się dzielił ciekawymi spostrzeżeniami z amerykańskiej<br />
książki o corn snake’ach. Raz już pisałem o procesie wydalania opisanym tam. Teraz dla odmiany zobaczyłem, że za Wielką Wodą dysponują takimi parówkami dla węży (jest nawet zdjęcie karmienia zbożówki takim produktem). Jest to zapakowane jak serdelki, połączone są poszczególne porcje w takiego parówkowego nomen omen – węża. Każda porcja jest wielkości mniej więcej średniej myszy.<br />
Widzieliście coś takiego u nas ? Ja się z tym nie spotkałem. Z jednej strony – mało naturalne, z drugiej – może jest jakimś rozwiązaniem wobec przejściowych trudności z dostępem do mrożonych czy żywych gryzoni, albo dla potencjalnych hodowców, którzy mają opory (zaznaczam – ja nie mam J) przed trzymaniem gryzoni w dowolnej postaci w domu albo jak wąż nie chce jeść i trzeba spróbować z czymś nowym. Jeszcze inna sprawa, że mogą tam być jakieś dodatkowe substancje odżywcze, które w niewoli<br />
trudno dostarczyć. Ale też może są konserwanty i inne świństwa. Ciekawe.]]></description>
		<pubDate>Sat, 23 Feb 2013 11:41:00 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.terrarium.pl/blog/47/entry-138-stabilizacja/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Pierwsza wieczerza</title>
		<link>http://www.terrarium.pl/blog/47/entry-132-pierwsza-wieczerza/</link>
		<category></category>
		<description><![CDATA[<span style='font-family: Times New Roman', serif'><span style='font-size: 10px;'>Amfa przez pierwsze trzy dni poznawała swój dom. Szczególnie polubiła połówkę kokosa (w tej chłodniejszej części zbiornika), która na mój gust jest jeszcze dla niej trochę za duża, ale skoro tam lubi – niech ma. Z reguły rano nie było jej na widoku. Po południu i wieczorem się pojawiała. Pod koniec drugiego dnia wziąłem ją na pięć minut na ręce.<br />Zachowywała się spokojnie, pełzała, niuchała, było ok. Od tej pory przez pierwszy tydzień, za wyjątkiem dwóch dni po posiłku brałem ją na ręce na 10 minut, zawsze umytymi, opłukanymi z chemii i wysuszonymi, ciepłymi kończynami górnymi.<br />Na razie przyzwyczajałem ją tylko do siebie, żeby nie było nadmiaru bodźców. Synowi obiecałem przyzwyczajanie od drugiego tygodnia. Nie mogłem sobie odebrać frajdy bycia pierwszym… Podczas zakupu, w sklepie spytałem kiedy ostatnio jadła, okazało się, że cztery dni wcześniej i że jest karmiona co tydzień mrożonymi oseskami mysimi. Dobrze się składało, bo mogłem ją przewieźć nie nażartą nie ryzykując zwrotu pokarmu i jednocześnie dać jej trochę czasu na przyzwyczajenie się do nowego miejsca zanim będzie kolejne jedzenie. Sprzedawca powiedział, że są to żarte wężyki i równie dobrze mogę ją karmić co trzy dni – nie obrazi się. Uznałem, że to trochę przesada i pod warunkiem dobrego przyjęcia pierwszego obiadu postanowiłem ją karmić co pięć dni. Pojechałem jeszcze w międzyczasie do Leroya ponownie i nabyłem mniejszy pojemnik plastikowy na kantynę dla wężyka, pomny przestróg, że najlepiej go karmić na zewnątrz terrarium, bez żadnego podłoża, żeby niczego nie połknął dodatkowo. Kupiłem też przy okazji dwa małe spryskiwacze, takie do kwiatów. Jeden aby w przyszłości łatwo było nawilżać terrarium np. w czasie wylinki, drugi w celach higienicznych, służący do mycia zbiornika płynem odkażająco – dezynfekującym. Spryskiwacze są w różnych kolorach, żeby przez przypadek nie nawilżać tym w którym bywa używany preparat dezynfekujący. Koszt zakupów – 22PLN. </span></span><br /><span style='font-family: Times New Roman', serif'><span style='font-size: 10px;'>No więc czwartego dnia pobytu u mnie i tydzień po ostatnim jedzeniu przystąpiłem do przyszykowania menu. Sobota była, więc miałem czas. Wydobyłem oseska z zamrażarki, trzymam je tam w plastikowym boxiku, zresztą fajnie to wygląda – może robić za mięsne, różowe kostki lodu do drinków. Podsunąłem pomysł żonie ale bez odzewu. Wybrałem najmniejszą sztukę aby nie zaczynać karmienia w nowym miejscu od nadmiernego wyzwania w postaci czegoś za dużego do połknięcia. Oseska położyłem na wymytym plastikowym wieczku od czegoś tam, żeby się rozmrażał. Po paru godzinach był miękki i miał temperaturę pokojową. Pomyślałem jednak, że w naturze taki wężyk to chwyta pokarm ciepły – taki w granicach trzydziestu paru stopni a nie temperatury pokojowej czyli 22st i to jest pewnie dla niego dodatkowa atrakcja jako zwierzęcia zmiennocieplnego. Więc wsadziłem wieczko z oseskiem pomiędzy żeberka kaloryfera w łazience na godzinę. Po tym czasie był przyjemnie lekko ciepły. Postawiłem kantynę na stole w kuchni, przełożyłem tam Amfę i pesetą położyłem koło niej oseska. Stres był, bo naczytany różnych komentarzy żyłem w świadomości, że największy problem początkujących hodowców i młodych wężyków to kwestia – CZY BĘDZIE CHCIAŁ JEŚĆ. </span></span><br /><span style='font-family: Times New Roman', serif'><span style='font-size: 10px;'>Amfa od razu wyczuła oseska i wbiła w niego wzrok, zadumała się na jakieś 5 sekund i pięknym szybkim strzałem złapała go z bardzo minimalnym odruchem duszenia. Niestety złapała go za tyłek i tak zaczęła wciągać, ale czytałem, że to norma, kiedy wąż jest przyzwyczajony do gołych, martwych osesków jak ofiara się nie rusza, nie broni itp. Wciąganko potrwało dokładnie 4 minuty. Dałem jej jeszcze kilka minut poleżeć w pojemniku, tak, że widziałem, że pokarm przesunął się dobrych parę centymetrów i delikatnie przełożyłem wężycę do faunarium. Szybciutko wpełzła do kokosa i tyle ją widzieliśmy przez kolejne dwa dni. Wiedziałem, że należy dać jej spokój. Zmieniłem tylko wodę i zostawiłem gada na dwudniową sjestę. Uradowany sukcesem karmienia zacząłem czekać na czynność wprost przeciwną. Trzeciego dnia po wyżerce bez śladów zerżnięcia się w faunarium wziąłem Amfę na ręce. Nie była już specjalnie pogrubiona, ale dość ospała. No to pobudziłem ją do spacerów i łażenia po rękach aż postanowiła rozstać się z resztkami oseska co odczułem na swoich rękach i koszulce. Po raz pierwszy poczułem się szczęśliwy, że ktoś się na mnie zwalił. Bezcenne ! Pomyślałem sobie, że procesy trawienne przebiegają bez zarzutu. Teraz trochę fizjologii, jak ktoś nie lubi – niech nie czyta ! Wydalonko było o konsystencji niezbyt gęstej i zawierało oprócz „masy właściwej” też trochę<br />przeźroczystego, jasno - żółtawego śluzu. Pewnie bym się tym przejął ale w amerykańskiej książce o zbożówkach jest opis jak ten produkt pracy jelit węża ma prawo wyglądać. Jest tam mniej więcej napisane tak: stolec powinien składać<br />się z solidnej brązowo-czarnej masy z dodatkiem rzadszej żółtawej półpłynnej substancji, może też być nieco przeźroczystego płynu . Ważne aby te niestałe elementy nie stanowiły na oko więcej niż połowę całości. Wszystko się więc zgadzało. Odbyło się też już karmienie nr 2. Również bez zarzutu i wg schematu opisanego powyżej. Trwa właśnie sjesta.</span></span>]]></description>
		<pubDate>Sat, 16 Feb 2013 10:28:00 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.terrarium.pl/blog/47/entry-132-pierwsza-wieczerza/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Amfa przyjechała</title>
		<link>http://www.terrarium.pl/blog/47/entry-128-amfa-przyjechala/</link>
		<category></category>
		<description><![CDATA[LUTY 2013. Faunarium zainstalowałem w spokojniejszej części mieszkania, daleko od "szlaków komunikacyjnych" i hałasów&nbsp;&nbsp;i przez 2-3 dni sterowałem temperaturą co by uzyskać te rzeczone w księgach 28-30°C w części ciepłej i około 24-25°C w chłodnej. Pod połową zbiornika akurat zmieściła się mata i nad nią dałem basen i jedną jaskinię a nad drugą połową dałem kokosa. Sonda zawisła ze 3-4 cm nad wyłożoną papierowymi ręcznikami podłogą. Przyznaję, że się męczyłem. Jak na regulatorze ustawiłem 28 st to okrągły termometr położony na ciepłej części pokazywał około 35 st, jak obniżyłem regulator do 24 st to termometr na podłożu pokazywał około 30°C ale już postawiony na sztorc pokazywał tylko 25°C w części ciepłej. W końcu po "n" prób doszedłem do tego, że najlepiej jak sonda jest wciśnięta pod ręczniki, regulator ustawiony na 31°C i wtedy mam na podłożu części ciepłej ok 31°C, "w powietrzu" części ciepłej około 28 a w części chłodnej około 24°C. Dodam że temperatura w pokoju jest około 22°C. To tyle o walce z termiką. Inny nurtujący mnie problem brzmiał: skąd wziąć wężyka. Trzepałem tutejszą giełdę, Allegro, byłem w paru sklepach. Niby ofert dużo ale nie mogłem się przekonać do zakupu zdalnego. Tak, wiem, prawie wszyscy tak robią ale miałem opory. Po pierwsze zwierzaka nie widzę przed zakupem, po drugie nie chciałem zaczynać upojnej znajomości z moim pupilem od zamknięcia go na paręnaście godzin w ciemnym pudełku i zdaniu na los kolejarzy czy kurierów. Więc zdecydowałem - zakup w sklepie. Dotarło też do mnie z wielu komentarzy, że lepiej kupować od hodowcy niż w sklepie (bo tam zwierzaki wymęczone, nie wiadomo od kogo i jak długo traktowane jako towar), więc wybrałem sklep prowadzony przez hodowcę, który sam tę wężyki rozmnaża i sprzedaje, czyli Szreka. Udaliśmy się tam z synem po zakup włączając uprzednio ogrzewanie pod faunarium i nalewając świeżą przegotowaną wodę do baseniku, co by domek dla węża był w pełni gotów . Napięcie rosło. Na szczęście akurat nie było zbyt zimno na zewnątrz - około plus 5 st więc nie martwiłem się o przebieg transportu (choć i tak byłem samochodem) . Stanęliśmy przed terrariami i oczom naszym ukazało się kilkanaście sztuk corn snake'ów i jungli. Tak jak pisałem wcześniej szliśmy z zamiarem zakupu zbożówki, ale co tu dużo mówić, zauroczyły nas jungle - były bardzo ruchliwe, jeden świeżo po wylince, bardzo ładny kolorystycznie. Zawołaliśmy pana sprzedawcę i ten poświęcając nam kilkanaście minut na tłumaczenie co i jak, zbudował w nas przeświadczenie, że nasz wybór jest dobry <img src='http://www.terrarium.pl/public/style_emoticons/default/icon_biggrin.gif' class='bbc_emoticon' alt=':-D' />. Argumenty - jungle mniej się przejmują i łatwiej akceptują nowe miejsce z reguły nie odmawiając jedzenia (z góry powiem - sprawdziło się), rosną trochę krótsze ale masywniejsze od cornów, są tak samo płodne jak corny chociaż to krzyżówki. A poza tym to hodowla ich niczym od cornów się nie różni. Wybraliśmy rudo - brązowo - jasną samiczkę, tę po świeżej wylince, za 150PLN z VAT. Dodatkowo info - to jest już hybryda z hybryd czyli nie krzyżówka corna z królewskim tylko córeczka dwóch jungli wyhodowanych w hodowli Szreka i niespokrewnionych. Dokupiliśmy 10 mrożonych osesków mysich oraz profesjonalnie wyglądającą pensetę i z portfelem lżejszym o około 190PLN opuściliśmy sklep. Jungle został zapakowany do pudełeczka plastikowego z dziurkami wypełnionego papierowym ręcznikiem i z poleceniem wsadzenia go za kurtkę udaliśmy się do wozu. Po 20 minutach byliśmy w domu i dokonaliśmy delikatnego przełożenia naszej podopiecznej do faunarium, znaczy otworzyłem pudełeczko transportowe i przechyliłem je w faunarium a junglowa sama wyszła, bo wziąć na ręce się jej jeszcze nie odważyłem. Szybko wpełzła między ręczniki w części ciepłej zbiornika i tyle ją widzieliśmy. Wieczorem nadszedł czas na wymyślenie imienia. Rodzina rzucała różne propozycje ale zwyciężył pomysł mojego syna, na imię dano jej - <strong class='bbc'>Amfa</strong>. Pomny wszelakich przestróg postanowiłem pierwszego dnia udawać, że nie żyję i nie niepokoić wężycy, żeby się przyzwyczajała bezstresowo. Zresztą ona wyszła z tego samego założenia i tylko raz wieczorem wyłożyła się na chwilę na ręcznikach a potem znikła w kokosie.]]></description>
		<pubDate>Sun, 10 Feb 2013 11:11:00 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.terrarium.pl/blog/47/entry-128-amfa-przyjechala/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Początek plus</title>
		<link>http://www.terrarium.pl/blog/47/entry-126-poczatek-plus/</link>
		<category></category>
		<description><![CDATA[STYCZEŃ 2013. Decyzja zapadła. Została przekazana rodzinie, która w okresie około 2 tygodni z fazy oporu przeszła poprzez fazę milczenia wobec idiotycznego pomysłu do fazy lekkiego zainteresowania i zadawania pytań jak to będzie ( z cyklu: czy ten wąż jest jadowity, czy można go karmić parówką, czy da się go wyprowadzać na spacer itp.). Udałem się do Leroya i zakupiłem plastikowe pudełko zamykane (25PLN), wymiary tak na oko 50x30x20 (dł/szer/wys), wykonałem w nim trzy grupki otworków (na bocznej ściance, od frontu i od góry). Namęczyłem się wiertarką ale się udało. Potem dowiedziałem się, że można prościej - gorącym gwoździem.... Jeden z bocznych otworków zrobiłem dwa razy większy aby potem przeciągnąć sondę od termoregulatora. Przez internet (ze sklepu w Pruszkowie) ściągnąłem połówkę kokosa, małą jaskinię, termometr okrągły, matę grzewczą 16W (20x30cm) i zwykły termoregulator. Łączny koszt tego zakupu wyniósł koło 200 PLN. Za basenik robi wygotowana popielniczka porcelanowa, grube ścianki dobrze się nagrzewa od podłoża. Dno wyłożyłem papierowymi ręcznikami (jakieś 2 grosze <img src='http://www.terrarium.pl/public/style_emoticons/default/smile.png' class='bbc_emoticon' alt=':)' />) A dalej będzie już o WĘŻU !]]></description>
		<pubDate>Sat, 09 Feb 2013 14:30:00 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.terrarium.pl/blog/47/entry-126-poczatek-plus/</guid>
	</item>
	<item>
		<title>Początek</title>
		<link>http://www.terrarium.pl/blog/47/entry-125-poczatek/</link>
		<category></category>
		<description><![CDATA[Postanowiłem stworzyć drobny dziennik z hodowli jungle corn'a. Nic wielkiego ale może przyda się komuś początkującemu choćby po to aby nie powtórzyć moich błędów albo powtórzyć sukcesy o ile się pojawią. Przed początkiem był pomysł ! Gdzieś tak od jesieni 2012 zacząłem myśleć o zakupie wężyka. Do tej pory zajmowałem się akwarystyką, mam 300-stu litrowy zbiornik z klasycznymi rybkami słodkowodnymi. Przetrzepałem internet, pochodziłem po sklepach i wybór padł na corn snake'a. Zakupiłem dzieło w języku polskim "Wąż zbożowy, amurski, chiński" i w języku obcym "Corn Snakes The comprehensive Owner's Guide" (na Amazonie za 11 USD). To pierwsze trochę nudnawe ale można się czegoś nauczyć o "teorii węża". To drugie naprawdę wypasione z wieloma fotografiami i ciekawymi uwagami których nigdzie w sieci nie widziałem - w przyszłości wrócę do nich.]]></description>
		<pubDate>Sat, 09 Feb 2013 14:08:00 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.terrarium.pl/blog/47/entry-125-poczatek/</guid>
	</item>
</channel>
</rss>